- Na zakupach
- Pracownie
Siedlce: Roboty ręczne
Marta Iwanina-Kochańska oszalała z miłości do... wełny. Projektuje tylko takie swetry, które sama chce nosić. Jej ROBOTY RĘCZNE podobają się nawet w Tokio i Nowym Jorku.
DLACZEGO ROBOTY RĘCZNE? – Wszystko robione jest u nas ręcznie, żadnych maszyn, ale tak precyzyjnie, jak potrafią tylko roboty – tłumaczy Marta. – Przepraszam, jedyną maszyną jest mój komputer, w którym powstają projekty.
JAK TO SIĘ ZACZĘŁO? Od babci – robiła wnuczce czapki, golfy i wszystko, co tylko ta wymyśliła. Pasją zaraziła mamę Marty, która założyła firmę z czapkami. Marta pisała o nich na blogu, robiła też zdjęcia, a od czasu do czasu dorzucała własną biżuterię. Znajomi zaczęli wypytywać, gdzie to wszystko można kupić, i posypały się zamówienia. Szybko zrobiło się o niej głośno i to… na całym świecie. Najpierw szali naszyjnik (pompon na karabińczyku) pokazał australijski portal The Cool Hunter, łowiący młode talenty. Potem był artykuł w „The Daily New York”. W końcu – firma.
CO KUPIMY? Swetry, część z dekoltami na plecach, czasem z kapturami, sukienki, czapki, szale, spodnie, kreszowane spódnice mini, moherowe maxi. Kolory to przeważnie klasyka – beże, brązy, czerń, szarości, biel – choć co pewien czas wkradają się inne: brudny róż, mięta. A także biżuterię: naszyjniki z pomponami, bransolety z grubych sznurków, kopertówki z lin. Wszystko projekty Marty. Czasem zdarza się coś z pieprzykiem, weźmy takie szorty z wełny. Marta: – Włożone zimą lub wczesną wiosną na kryjące rajstopy ściągają spojrzenia. Oj, polecam.
DLA KOGO? To sklep dla wszystkich, którzy nie lubią się... powtarzać i nosić ciuchów z sieciówek. Cenią jakość i tradycyjne wzory, takie, co oprą się sezonowym hitom.
WEŁNY. Marta się w nich zakochała. Na wakacjach nie biega po sklepach z pamiątkami, ale zwozi z całego świata motki. Ma wełny z Peru, Australii, Turcji, Anglii. Z alpak, lam, wielbłądów, jaków, merynosów. – Niestety, polskie rzadko się nadają, są szorstkie, drapią. Patrz góralskie swetry.