- W hotelu
- Polska
- Siedliska
Weekend za miastem: 5 kameralnych siedlisk, gdzie naprawdę odpoczniesz
Na weekend we dwoje lub z rodziną, na samotny wypad za miasto w poszukiwaniu wytchnienia. Miejsca na końcu drogi i na końcu świata. Tu odpoczniesz na łonie natury, nabierzesz sił przed powrotem do miasta i poznasz ciekawych ludzi. Doświadczysz ich bezgranicznej gościnności
i przynajmniej kilka razy zapłaczesz ze szczęścia nad obiadem.
1/5 POJEZIERZE DRAWSKIE: Lecą Żurawie
Czarnkowie 49 k. Połczyna Zdroju, www.lecazurawie.pl
Doskonałe miejsce na weekend z dziećmi. Właściciele tego kameralnego siedliska – Bożena, Andrzej
i ich córka Marta i zięć Krzysztof są jak włoska rodzina. Weseli, towarzyscy, głośni, lubią dobrą kuchnię
i sami świetnie gotują. Dzięki temu panuje tu rodzinna atmosfera, szybko można poczuć się jak u siebie.




Pięć pokoi dla gości (w sumie dla 20 osób, wszystkie z łazienkami) Marta urządziła sama, nazywając je od tytułów rosyjskich filmów. Ich wnętrza cieszą oko wrażliwe na dobry design. Równie gustownie udekorowana jest jadalnia i wspólna przestrzeń do odpoczynku, rozmów i zabaw, gdzie o dowolnej porze goście mogą częstować się kawą, herbatą i domowym ciastem. Mile widziane są dzieci, specjalnie dla nich jest ogromna sala przygotowana w stodole, a w niej zabawki, książeczki, ale też... zjeżdżalnia i ścianka wspinaczkowa! Na zewnątrz jest plac zabaw z trampoliną, miejscem na ognisko i do swobodnego biegania.
Co tu zjesz: Na równi z wnętrzami docenisz domową kuchnię – gotuje Bożena i Ci, którzy tu byli mówią
o niej „czarodziejka”, tak potrafi doprawić jedzenie. Obok kotleta mielonego z buraczkami można zjeść zupę dyniową lub domową pizze. Wszystko zależy od tego, co akurat rośnie w ogrodzie lub jest pod ręką.
Co tu robić: Nazwa wzięła się od Żurawi, których krzyki słychać nad ranem od strony łąki, więc o świcie można wybrać się na ich podglądanie. Atrakcją są wciąż dzikie rzeki Drawa i Piława, doskonałe na spływ kajakowy. Na jeziorze Drawsko można pożeglować, a w okolicznych lasach pojeździć na rowerze, spacerować, biegać, co kto lubi.
2/5 PODLASIE: Dom na wschodzie
Łąkowa 108, Siemianówka, www.domnawschodzie.pl
Chcesz zapomnieć o całym świecie? Właśnie znalazłeś takie miejsce na weekend i dłużej. Asia i Marek postawili swój dom na skraju Puszczy Białowieskiej, a obok postawili dom dla gości. Wydaje się, że jest tu od bardzo dawna, mocno wrósł w ziemię i zaprzyjaźnił się z tutejszymi drzewami. Drewniany, kryty syberyjskim gontem, z rozległym, zadaszonym tarasem, białymi ścianami na parterze i niebieskimi okiennicami, bardzo podlaski.






A jednak to złudzenie. Powstał z dwóch domów i trzech stodół przeniesionych z innych miejsc. Jego serce to ciemnozielony kaflowy piec, dzieło zduna z Hajnówki. Przy dużym stole goście wspólnie jedzą posiłki, obok jest kącik relaksu, gdzie można rozłożyć się na sofie. Pokoi jest 5 (dla 9 osób, wszystkie z łazienkami), w sam raz, by gospodarze mogli poznać gości, a z niektórymi się zaprzyjaźnić. Bo musisz wiedzieć, że tu się wraca.
Co tu zjesz: Podlaskie smaki łączone z zaskakującymi dodatkami, jak wodorosty nori. Asia jest wegetarianką, na jarskie danie przerobiła nawet słynny tatarski pierekaczewnik nadziewany baraniną, gęsiną i wołowiną. Większość dań gotuje na piecu kaflowym – jedynym urządzeniu, które zostawili, remontując chatkę. Marek piecze w nim chleb i pizzę.
Co tu robić: Obserwować żubry, które czasem spacerują po pobliskich polach (Marek zabiera chętnych
na tropienie olbrzymów). Można też wędrować po lesie, zwiedzać cerkwie, chodzić na zalew, siedzieć
w hamaku lub w ruskiej bani.
3/5 WARMIA: Młyn Patryki
Patryki 49A, Purda k. Olsztyna, www.mlynpatryki.pl
Na romantyczny weekend we dwoje lub wypad za miasto, by odpocząć w ciszy i spokoju.
Z XIX-wiecznego budynku zostało młyńskie koło zanurzone w nurcie strumienia i oryginalne elementy, które dało się odrestaurować, jak np. stare deski z elewacji, które oczyszczone ułożono na suficie w salonie.




Niegdyś wąski i ciemny młyn, teraz ma wielkie okna, nową elewację i przestronne wnętrze dzięki dobudówce nad wodą. A woda szumi tu i daje przyjemny chłód. W progu witają Bożena i Andrzej zapraszając do jednego z 5 dwuosobowych, kameralnych pokoi (każdy z łazienką) – wygodnych i pełnych książek. Jeśli to romantyczny wypad, na stoliku nocnym znajdziesz listy Osieckiej i Przybory, spragnieni odpoczynku „dostaną” wiersze Szymborskiej, a spodziewającym się dziecka Bożena podrzuci album
z zabytkowymi kołyskami.
Co tu zjesz: W kuchni rządzi Andrzej, który uwielbia eksperymentować i jego przepisy cały czas się zmieniają. Zjecie smakołyki z rodzimej kuchni, jak i z rożnych zakątków świata, doprawione ziołami
z ogródka czy miodem od zaprzyjaźnionego pszczelarza. Są też własnej roboty przetwory, pieczone
chleby, ciasta, dżemy i soki.
Co tu robić: Kontemplować przyrodę w ulubiony sposób – z tarasu nad rzeką lub znalezionego miejsca
na wyspie. Można kąpać się w rzece, wędrować lub jeździć na rowerze po okolicznych lasach i łąkach.
Na miejscu są rowery, ponton, rakietki do badmintona i boule. Jest też sauna.
4/5 WARMIA: Plajny – Ogród Dobrych Myśli
Plajny 10, Godkowo k. Elbląga, www.plajny.pl
Ten przytulny pensjonat dla zmęczonych tempem życia powstał w starym domu podcieniowym,
w malutkiej wsi nieopodal Żuław.




Dom został rozebrany z fundamentów, a to, co już się nie nadawało, zostało wymienione na nowe. Ale nic się nie zmarnowało. Z desek podłogowych są meble w kuchni, belki za słabe, żeby podtrzymywać strop, dźwigają blat w jadalni. W domu podcieniowym przygotowano 5 pokoi, a także pokój wypoczynkowy oraz przestronną kuchnię z jadalnią. W stodole obok jest jeszcze 8 pokoi 2- i 3-osobowych. Miejsce nazywa się Ogród Dobrych Myśli, bo w zakamarkach domu i ogrodu można natknąć się na własnoręcznie zrobione przez Paulinę tabliczki z dobrymi myślami.
Co tu zjesz: Nie ma stałego menu, bo Paulina codziennie gotuje coś nowego. Ale ponieważ sama odżywia się zdrowo, tak też karmi swoich gości. Produkty kupuje od lokalnych gospodarzy i regionalnych dostawców, zbiera też plony z przydomowego ogródka, wyciąga przetwory ze spiżarni. A potem sadza gości przy jednym stole, by mogli się zakumplować.
Co tu robić: Kąpać się w jeziorze (Mildzkie i Wukśniki, oba oddalone o 20 min. jazdy samochodem) lub wybrać się na spływ Pasłęką i Łyną. Niedaleko można pojeździć konno lub pograć w golfa. W okolicy jest sporo do zwiedzania: Malbork, Frombork, Kanał Elbląski, warto też wybrać się szlakiem mennonitów.
5/5 BESKID SĄDECKI: Chata Miłośliwka
Czerniec k. Nowego Sącza, www.facebook.com/milosliwka
Chata na weekend w górach i na dłuższy wypad po reset od codzienności. Sara i Łukasz chcieli rzucić wszystko i wyjechać w Bieszczady, ale jakoś wszędzie im stamtąd było za daleko. Jeszcze zanim się poznali, Łukasz kupił chałupę w Beskidzie Sądeckim. Chciał mieć bazę wypadową nad Dunajec, bo od lat uprawia kajakarstwo górskie. Ale chata była w takim stanie, że tylko się zniechęcił. Sporo dni upłynęło i sporo pracy zostało włożone, by wyglądała tak jak dziś.






Miłośliwka, bo dom położony jest w regionie śliwkowym, niedaleko stąd do Łącka, gdzie wytwarza się słynną śliwowicę. Gdy sady są pełne owoców, a dookoła tylko zieleń i cisza nie chce się stąd wyjeżdżać. I nie trzeba – miejsca jest pod dostatkiem. W chacie i wyremontowanym spichlerzu jest w sumie 6 pokoi, każdy 2- a nawet 5-osobowy. Do tego salon z kominkiem i jadalnia. A na zewnątrz 5 h przestrzeni, w tym sad, las bukowy i łąką, obok domu miejsce na ognisko.
Co tu zjesz: Zarówno wegańskie curry, wietnamską zupę pho, jak i schabowego z pieca opalanego drewnem czy jaglankę z owocami z sadu. Właściciele uwielbiają dobrze i zdrowo zjeść, zjecie tak i wy.
Co tu robić: Cieszyć się przestrzenią. Blisko stąd do Pienin, warto wybrać się na trekking lub na rowery, można też spłynąć kajakiem po Dunajcu, a nawet zrobić kurs kajakarstwa górskiego. Można też leniuchować w ogrodzie i podziwiać widoki na okoliczne wzgórza. Jakkolwiek, odpoczynek jest tu gwarantowany.