werandcountry.pl weranda.pl
Reklama - Kontynuuj czytanie poniżej
  • W podróży

Tyle kosztuje city break w Europie. Jakie są najpopularniejsze miasta?

autor: Agnieszka Kaszuba

Tanie linie lotnicze, szybkie pociągi i ogromna liczba niedrogich noclegów sprawiły, że city breaki na dobre zadomowiły się wśród weekendowych planów Polaków. Coraz więcej osób decyduje się spędzić przedłużony weekend w kraju lub za granicą, odkrywając nowe miasta i lokalne smaki. Tylko ile to właściwie kosztuje? I które kierunki warto wybrać, żeby połączyć przyjemne z przystępnym cenowo?

Zamiast planować długi urlop, coraz chętniej wybieramy kilkudniowe wypady, szybkie, intensywne, a przy tym zaskakująco satysfakcjonujące. Tylko jak wybrać miejsce, które spełni oczekiwania, a jednocześnie nie zrujnuje budżetu? Czasami wystarczy dobra promocja na bilety i kilka godzin lotu, by znaleźć się w zupełnie innej rzeczywistości z nową kuchnią i widokami.

Przyjrzeliśmy się pięciu popularnym miastom w Europie. Sprawdziliśmy ceny biletów lotniczych, noclegów i posiłków, a przy okazji co można tam zobaczyć w trakcie krótkiego urlopu. 

Widok na Lizbonę
Shutterstock

Lizbona to jedno z najbardziej popularnych miast na city break. 

Lizbona nie tylko na weekend

Lizbona to miasto, które przyciąga światłem. Nawet zimą jest tu jasno, a słońce odbijające się od azulejos, kolorowych płytek zdobiących fasady budynków, sprawia, że trudno się nie uśmiechnąć. Loty z Polski do stolicy Portugalii można znaleźć już od 700 zł w dwie strony rezerwując z wyprzedzeniem. Dwuosobowy pokój w trzygwiazdkowym hotelu na dwie noce to wydatek rzędu 600–700 zł. Obiad z winem w lokalnej restauracji to około 200 zł. Ale Lizbona to nie tylko liczby, a także emocje.

Spacer po Alfamie, najstarszej dzielnicy miasta, to jak podróż w czasie. Tu wieczorami słychać fado, portugalską muzykę pełną tęsknoty. Z kolei tramwaj 28, choć bywa zatłoczony, nadal pozostaje najlepszym sposobem, by zobaczyć esencję miasta. Wieża Belém przypomina o czasach Wielkich Odkryć Geograficznych, a klasztor Hieronimitów zachwyca misternymi detalami manuelińskimi.

Warto zajrzeć do LX Factory, dawnych zakładów przemysłowych, teraz tętniących kreatywnym życiem. A jeśli chcecie odpocząć z widokiem na miasto bez tłumów, Miradouro da Senhora do Monte to punkt obowiązkowy. Nie zapomnijcie także o przejażdżce kultowym tramwajem. 

Wilno
Shutterstock

Wilno to nieoczywiste miejsce na krótki urlop, ale ma czym zaskoczyć. 

Zaskakujące Wilno

Wilno to zaskakujące miasto. Może nie tak oczywiste jak Praga czy Budapeszt, ale warte zobaczenia i zwiedzenia. Loty z Polski do Wilna można upolować już za 150 zł. Można też wybrać podróż samochodem, która z Warszawy zajmie około 5 godzin. Za dwie noce w przytulnym hotelu zapłacimy około 350_400 zł. Jedzenie? Tanio i smacznie: za porządny obiad dla dwojga zapłacicie mniej niż 150 zł.

Stare Miasto w Wilnie, wpisane na listę UNESCO, to plątanina brukowanych uliczek, barokowych kościołów i kamienic, w których czas zdaje się płynąć wolniej. Ostra Brama to miejsce kultu, ale i historyczna brama miasta, której historia sięga XVI wieku. Warto wspiąć się na Wieżę Giedymina, gdzie według legendy narodził się sen o Litwie.

Ale Wilno to także bohema. Zarzecze (Užupis) to artystyczna dzielnica, która ogłosiła się niepodległą republiką i ma własną konstytucję, prezydenta i... patrona – anioła. Spacer wzdłuż Wilejki, kawa w lokalnej palarni, wystawa w jednej z niszowych galerii – to wszystko składa się na niespieszny rytm miasta.

Rynek w Krakowie.
Shutterstock

Kraków jest bardzo popularny na weekendowe wypady nie tylko wśród Polaków. 

Kontrastowy Kraków

Kraków zna każdy, ale warto spojrzeć na te miasto inaczej. Zamiast skupiać się wyłącznie na Rynku czy Wawelu, można zajrzeć do Podgórza albo Nowej Huty. Najsprawniej dojechać tu pociągiem. Dwudniowy pobyt w przyzwoitym hotelu to około 350 zł. Za kolację z winem w restauracji zapłacicie mniej niż 200 zł.

Rynek Główny robi wrażenie, zwłaszcza o świcie, gdy jeszcze nie ma turystów. Kazimierz tętni życiem, ale najlepiej smakują tu poranne bajgle i popołudniowa kawa przy Placu Nowym. Kładka Ojca Bernatka z rzeżbami balansującymi w powietrzu to jedno z najnowszych ulubionych miejsc spacerowiczów.

Warto też odwiedzić Tytano, czyli postindustrialne przestrzenie zamienione w modne bary i kluby, z dala od turystycznego zgiełku. Nawet po krótkim city breaku okazuje się, że Kraków to miasto kontrastów: od gotyku po street art, od klasztorów po galerie dizajnu.

Budapeszt
Shutterstock

Budapeszt to nie tylko zabytki, ale także wspaniałe termy. 

Termy i ruiny w Budapeszcie

Budapeszt bywa niedoceniany, a to jeden z najbardziej trafionych kierunków na city break. Z Polski do Budapesztu polecicie za 300-500 zł w obie strony. Weekend dla dwojga w hotelu środkowej klasy to wydatek około 1200 zł. Posiłek w restauracji z lokalnym winem? Około 100 zł za parę.

Co warto tu zobaczyć? Parlament robi ogromne wrażenie, zwłaszcza pod wieczór, kiedy podświetlony odbija się w Dunaju. Łaźnie Széchenyiego to obowiązkowy punkt programu, niezależnie od pory roku. Nic nie równa się z gorącą wodą i szachami w basenie na świeżym powietrzu, gdy temperatura spada poniżej zera.

W dzielnicy żydowskiej warto poszukać tzw. ruin pubs, czyli barów w opuszczonych kamienicach, pełnych złomu, neonów i klimatu. A jeśli macie ochotę na chwilę zieleni, Wyspa Małgorzaty na środku Dunaju to idealne miejsce na rower lub piknik.

Widok na Watykan.
Shutterstock

Rzym to zabytki, wyśmienite jedzenie i niepowtarzalny klimat. 

Rzym bocznymi ścieżkami

Rzymu nie trzeba przedstawiać, ale warto się w nim zgubić. Loty z Polski można znaleźć od 600 zł, noclegi to koszt od 500 zł wzwyż za dwie noce. Jedzenie? Kawa za kilka złotych, pizza za 30 zł, a kolacja w restauracji z winem to koszt 150-200 zł. Ale w Rzymie wszystko smakuje lepiej.

Koloseum i Forum Romanum robią wrażenie, ale więcej magii znajdziecie wcześnie rano przy Fontannie di Trevi albo wieczorem na Zatybrzu. Watykan z Kaplicą Sykstyńską przytłacza rozmachem, ale mały kościółek San Clemente, gdzie pod ziemią odkryjecie trzy warstwy historii, zostaje w pamięci na dłużej.

Na koniec zajrzyjcie do Quartiere Coppedè, dzielnicy, której nie znajdziecie w przewodnikach. Architektoniczna fantazja, przypominająca plan filmowy, gdzie barok spotyka art deco i gotyk. Taki właśnie jest Rzym: szalony, niespójny, wieczny i zaskakująco codzienny.

Zostań z nami

Bądź na bieżąco