- W podróży
- W podróży
Weekend w spa: 17-stopniowy rytuał w Baden-Baden
- Południowe Niemcy
- Euro
- Niemiecki / Angielski
Po 10 minutach zapominasz o czasie, a po 20 o świecie. Gdzie dokładnie? We Friedrichsbad w Baden-Baden, pałacowej łaźni publicznej sprzed 140 lat. Kąpiel jest tu prawdziwym rytuałem.
Baden-Baden, historyczne uzdrowisko u stóp Schwarzwaldu w Niemczech, zwane swego czasu letnią stolicą Europy, przez lata było ulubionym celem europejskich elit. To tu spotykali się możni i bogaci w czasach belle epoque, ale dziś również jest synonimem elitarności i luksusu.
Jednym z symboli miasta są łaźnie Friedrichsbad, gdzie rzymska kultura kąpieli łączy się z irlandzką tradycją. Gorąca woda źródlana wypływa z głębokości 1800 metrów. Bogata w minerały regeneruje i stymuluje, ale przede wszystkim daje niesamowity relaks. Już samo wnętrze urządzone w królewskim stylu z malowidłami i rzeźbami jest zmysłową ucztą dla duszy, a 17-stopniowy rytuał spa, na który składają się sauna, kąpiele mineralne, zimne prysznice, peelingi i masaże to prawdziwa rozkosz dla ciała. Mała rada: kostium kąpielowy nie będą potrzebne. Tu wszystko odbywa się nago.
Masaż mydłem i szczotką tylko w Baden-Baden
Zaczynamy od orzeźwiającego prysznica: z ogromnych talerzy natryskowych płynie silny i gorący strumień wody. Obmywa i masuje ciało. To etap pierwszy. Kolejne to kąpiel najpierw ciepłym, a potem gorącym powietrzem. Wyobraź sobie, że leżysz w saunie na jednym z drewnianych leżaków. Temperatura z 54 st. C wzrasta do 68 st. C. Jest błogo, przyjemnie, rajskie motywy malowanych kafli cieszą oko i pozwalają zapomnieć o rzeczywistości. Te dwie kąpiele trwają w sumie 20 minut. Etap czwarty to szybki prysznic, po którym następuje szczególnie zachwalany masaż mydłem i szczotką. Osiem minut niesamowitego mydlenia, szorowania i masowania jest idealnym przygotowaniem do następnej kąpieli, tym razem w leczniczej wodzie termalnej. To też sposób na szybkie poprawienie krążenia – najlepszy zastrzyk młodości dla skóry.


Termiczne łaźnie parowe (po kolejnym jednominutowym prysznicu) to siódmy i ósmy krok królewskiego spa. Siedząc na jednym z ciepłych stopni pozwól się otulać ciepłej parze. Po kilkunastu minutach, gdy czujesz, że wraca energia i witalność – czas na kąpiel termalną. Leżąc w turkusowej wodzie o temperaturze 36 st. C pozwól myślom płynąć. To ten moment: czas i świat stoją w miejscu.
Weekend w spa jak długie wakacje
Następny etap to wanna z hydromasażem – ciepłe i delikatne strumienie wody masują plecy uwalniając ostatnie napięcia. Całkowicie zrelaksowanym można przejść do słynnej sali z 17-metrową kopułą zdobioną freskami. Woda w basenie jest tu nieco zimniejsza, ale prawdziwie mroźna chwila dopiero przed tobą.
Po prysznicu (kolejnym) czas na chłodną kąpiel. Tak, musisz to zrobić! Prawdziwy chłód przeszywa ciało, czujesz mrowienie w każdym milimetrze skóry. Na szczęście ten stan nie trwa długo. Po wyjściu czeka na ciebie ogromny ciepły ręcznik. Nie spiesz się. Masz aż cztery minuty, żeby się dokładnie wysuszyć. Teraz jeszcze masaż kremowy specjalnym kremem z mleka ryżowego i bambusa, który odświeża i wygładza skórę i czas na przedostatni etap – drzemkę! W pokoju relaksacyjnym pracownik owinie cię ciepłym kocem i zaproponuje budzenie po pół godzinie.
Ostatni, 17 etap, jest równie przyjemny. W czytelni, w wygodnym fotelu możesz odpoczywać przeglądając magazyny i popijając kieliszek białego wina. Minęły tylko trzy i pół godziny? Niemożliwe. W Baden-Baden czas się zatrzymał.

Co zobaczyć na miejscu:
Obowiązkowym punktem wizyty w mieście są oczywiście źródła mineralne i gorące. Badeńskie wody mają wartości lecznicze, znajdują się w nich cez, lit, mangan, magnez, cynk, miedź, krzemionki i kwas borny. Najważniejszym budynkiem w Baden-Baden jest właśnie Kurhaus, czyli budynek uzdrowiskowy. Jednak miasto może się poszczycić także niezwykłym kasynem – nie ma większego na całym świecie, więc miłośnicy gier nie będą się tu nudzić. Gdy dopisuje pogoda czas wolny można spędzać w tutejszych, bardzo pięknych parkach, w zimie – Baden-Baden to miły przerywnik w jeździe na nartach czy snowboardzie.
Zdjęcie otwierające: MATTES Rene/Hemis/AFP/East News