- W podróży
- Świat
Wakacje w Dubaju: 5 miejsc, które musisz odwiedzić z dzieckiem
Dubaj nie skusił mnie ani najwyższym budynkami, ani najdroższymi hotelami. Skusił miejscami, w których dorośli bawią się jak dzieci, a dzieci jeszcze lepiej. Lasem tropikalnym na pustyni, gdzie można pogadać z papugą. Tunelem w basenie z rekinami. I zemstą Posejdona, choć mnie akurat ona nigdy nie dosięgnie.
Jedno z ostatnich miast, do których chciałabym pojechać – tak zawsze myślałam o Dubaju. Nie moja to była bajka. Wolę raczej ruiny, artefakty, starą architekturę i dużo zieleni. A tu nawet stare miasto ma zaledwie kilkadziesiąt lat. Za to mój 11-letni syn, Staszek od dawna męczył nas, że musi wjechać na najwyższy budynek świata. Uległam i nie żałuję.
Poznałam Dubaj od „dziecięcej strony”, oboje bawiliśmy się świetnie. Spędziliśmy tam prawie tydzień i nie zobaczyliśmy wszystkiego, więc być może jeszcze do Emiratów wrócimy. Zwłaszcza, że w mieście, które żyje z turystów i w którym wszystko musi być „naj”, co chwila pojawia się jakaś nowa atrakcja i to w najmniej oczekiwanych miejscach. Nawet w centrach handlowych (Dubai Mall) są akwaria tak wielkie, jakich nie ma żadne polskie zoo albo... snow park z narciarskim stokiem, mini-torem bobslejowym i lodowymi figurami (Mall of Emirates). Gdy na zewnątrz panują tropikalne upały, tutaj dzieci szaleją na sankach w narciarskich kombinezonach.
A gdzie my bawiliśmy się najlepiej? Oto nasz – Staszka i mój – prywatny ranking miejsc, które wciągają tak samo dzieci, jak i dorosłych.
1/5 Park wodny Aquaventure na sztucznej wyspie
Czas wycieczki: nawet przez tydzień nie będziemy się nudzili
atlantisthepalm.com

Staś: Zjeżdżalnie są gigantyczno-przerażajace, ale bałem się tylko w kolejce, podczas zjazdu już nie. To był ten strach, co ma wielkie oczy. Najlepszy aquapark, w jakim byłem w życiu. Wrócę tu jak dorosnę – dla „Zemsty Posejdona”, bo mama o tej przejażdżce nawet nie chciała słyszeć. Uwaga, podczas zjazdów rodzice strasznie krzyczą, tak się boją… zdarzają się nawet przekleństwa.
Mama: Ja i park wodny? Para kompletnie niedobrana. Zjeżdżalnie nie są dla mnie, oczy zalane wodą, fryzura mokra... Wolę raczej spokojnie popływać w basenie. Po wejściu do Aquaventure – myślałam tak tylko przez pierwsze…5 minut. Potem zaciskałam zęby, wskakiwałam do pontonu i w dół. Im było bardziej stromo, tym lepiej. Polubiłam adrenalinę!
Na sztucznej wyspie w kształcie palmy – The Palm – stoi pięciogwiazdkowy hotel Atlantis The Palm, a tuż przy nim jest Aquaventure Water Park, największy park wodny na Bliskim Wschodzie, słynny z ekstremalnych zjeżdżalni. Kto zamieszka w hotelu, ma wstęp wolny. My przyjechaliśmy specjalnie do parku.
Jest tu 11 zjeżdżalni na dwóch wieżach, ponad 2-kilometrowa sztuczna rzeka, basen z nawet metrowymi falami. A nad parkiem można jeździć na linie. Wybierzcie wcześniej atrakcje, żeby potem nie żałować, że gdzieś nie zdążyliście. Na rozgrzewkę najlepiej nadaje się 30-metrowa Wieża Neptuna, z której da się zjechać na siedem sposobów. To zabawa dla umiarkowanie odważnych, z jedną mocną niespodzianką. Są wodne rollercostery i zjazd w pontonie z 13 metrów zakręconą zjeżdżalnią, zakończony spokojnym lądowaniem w tunelu prowadzącym przez basen z rekinami. Niespodzianka, o której wspominałam, to coś dla miłośników mocnych wrażeń – Leap of Faith, czyli skok na głęboką wodę. Tutaj suniemy, ale już bez dmuchańca, z 27 metrów w dół, po niemal pionowej ścianie.





Wieża Posejdona to już raczej zjeżdżalnie dla ludzi o naprawdę mocnych nerwach. Są tu m.in. dwa raftingi – Zoomerango i Aquaconda – czyli zjazdy w 6-osobowych pontonach z ostrymi zakrętami, zakończone wjazdem na szeroką pionową ścianę (tu przez chwilę poczujemy stan nieważkości), a potem meta w małym, spokojnym basenie.
Na tej wieży przeżyjecie najbardziej ekstremalną przygodę w całym Aquaventure – Poemidon's Revenge, czyli zemstę Posejdona. I jak to z zemstami bywa, jest przerażająca. Zjeżdżający zamknięty zostaje w przezroczystej pionowej kapsule (niektórzy nazywają je trumnami), słyszy odliczanie, nagle otwiera się pod nim podłoga, wylatuje z kapsuły i spada po pionowej ścianie z prędkością 60 km na godzinę wbijając się na koniec w wodę niczym torpeda. Już samo patrzenie na śmiałków wymaga odwagi, a co dopiero zjazd. Dlatego to jedyne miejsce w parku, gdzie nie ma kolejek.
Po takich atrakcjach warto dać odpocząć skołatanym nerwom i wybrać się na spływ sztuczną rzeką. Przez ponad 2 kilometry dryfujecie w pompowanych kołach przez kaskady i szalone fale. Warto też choć na chwilę zajrzeć na piękną, zamkniętą plażę przy hotelu i popływać albo podryfować w słonych wodach Zatoki Perskiej. Dla najmłodszych jest specjalna część – Splashers – wodny plac zabaw z grami wodnymi, zjeżdżalniami, mostami linowymi i olbrzymimi kubłami,
z których co kilka minut leją się tysiące litrów wody na głowy tych, którzy nie zdąża uciec.


- INFORMACJE PRAKTYCZNE:
Ceny: bilet na cały dzień 250 AED (1dirham arabski – ok. 1 zł) osoba dorosła, 205 AED – dzieci powyżej 1,20 m wzrostu.
Warto szukać promocji na stronie, tańsze będą mi.n. bilety rodzinne, urodzinowe itp. Przy wejściu ochrona sprawdza, czy nie wnosicie alkoholu i jedzenia (przekąski przejdą). W Aquaventure jest mnóstwo knajp, restauracji i barków, żeby zjeść nie trzeba wychodzić, każdy znajdzie miejsce na własną kieszeń.
Można zatrzymać się w hotelu Atlantis the Palm – bardzo rodzinny, choć drogi, bo ma sześć gwiazdek i jest jednym z najbardziej luksusowych na świecie. Ceny zaczynają średnio od 800 zł za dobę, ale też warto rozglądać się za promocjami. Są tu kluby dla maluchów i nastolatków, opieka animatorów, podwodny teatr. Jest oceanarium Lost Chambers, zrobione na wzór zatopionego miasta Atlantyda, które zamieszkuje 65 tys. podwodnych stworów oraz delfinarium Dolphin Bay, gdzie można popływać z delfinami. Goście hotelu nie płacą za wstęp do Aquaventure Waterpark.
2/5 Green Planet – las tropikalny na pustyni
Czas wycieczki: 2-3 godziny
thegreenplanetdubai.com
Staś: Prawdziwe cuda – lata tukan, po poręczy spaceruje leniwiec. Mnie zachwyciła gadająca papuga – ale łatwo nie było, musiałam naprawdę mocno namawiać ją przez piętnaście minut, żeby wydusiła krótkie: hay. No i mój ulubieniec
– jaszczurka zwana Jezus Chrystus, która jak się wystraszy, to chodzi po wodzie.
Mama: Zatrzęsienie ciekawostek – dla mnie nowością były np. mrówki, które budują domy na drzewach. Już od wejścia robi się ciekawie, bo przewodnicy ostrzegają i uspokajają – jeśli jakieś stworzenie usiądzie ci na ramieniu, nie panikuj. Wszystko dlatego, że w tym muzeum ptaki latają swobodnie.




Zielone muzeum mieści się w nowoczesnym budynku, w najnowocześniejszej dzielnicy Dubaju – City Walk. Od wejścia robi niesamowite wrażenie, 25-metrowe ogromne drzewo ma sztuczny pień, a na nim zaszczepiono najprawdziwsze gałęzie z lasu deszczowego. Wysokie na cztery piętra, a każde piętro muzeum odpowiada piętru lasu. Można podejrzeć 3 tysiące zwierząt i roślin – ptaki, owady, ryby. Warto wynająć przewodnika, bo sami wszystkich ciekawostek nie wyłapiecie, jak np. tych o mrówkach prządkach, które budują gniazda na drzewach, sklejając ze sobą liście i wykorzystując do tego jedwab wytwarzany przez larwy.
Niektóre robale pracownicy Green Planet wyjmują z terrariów i dają dzieciom do rąk, inne można karmić. Spacerujący leniwiec, pani skorpion, która na grzbiecie dźwiga swoje świeżo urodzone młode. Kawałek lasu tropikalnego pod dachem.
-
PRAKTYCZNE INFORMACJE:
Ceny biletów: dla dorosłych – 99 AED, dla dzieci do lat 13 – 74 AED, maluchy do 2 lat – za darmo.
3/5 Dubai Parks and Resorts, czyli rollercostery, król Julian i kąpiel w lego
Czas wycieczki: wyprawa nawet na cały tydzień
dubaiparksandresorts.com
Staszek: Tylko na tydzień? No nie wiem, ja mógłbym tu spędzić nawet i całe wakacje. To raj dla dzieci. Raj, w którym bajki wyszły z telewizora.
Mama: Koniecznie wcześniej zajrzyjcie na stronę razem z dziećmi i zróbcie plan wycieczki. Bez tego można się pogubić i nie zobaczyć najciekawszych atrakcji. Czeka was bieganie za rozemocjonowanym dzieckiem i upominanie: idziemy dalej. Najlepiej przyjechać na otwarcie, wtedy bez kolejek wejdziecie do parków. Uwaga! Rollecostery zmrożą krew nawet w dorosłych żyłach.


Nieco ponad 40 km od Dubaju zbudowano małe miasto z czterema ogromnymi parkami tematycznymi, placykiem pełnym restauracji (Riverland Dubai) i hotelem Lapita. Pomiędzy każdym z tych miejsc kursują meleksy i minibusy, bo spacer w upale jest bardzo męczący.
Parki to ogromne place rozrywki z mnóstwem dobrej zabawy: jest tuż aż 100 przeróżnych przejażdżek, m.in. pędzącymi kolejkami górskimi, łodziami, przez miasteczka, tunele, zamki. Spotkacie znane postaci z filmów, zajrzycie do ich domów (można odwiedzić np. hotel Transylwania), będziecie łapać duchy, płynąć podwodną łodzią, budować roboty, zdobywać dziecięce prawo jazdy, uczyć się tańczyć i wiele, wiele więcej.
Legoland i Legoland Water Park – tutaj rządzą klocki. Można w nich pływać, budować z nich, zwiedzać legowe miasteczka, np. z najsłynniejszymi zabytkami Dubaju, a nawet podejrzeć, jak się te plastikowe cudeńka produkuje. Do zbudowania 15 tys. figurek, budynków i innych konstrukcji z lego, które tutaj stoją, zużyto 60 milionów klocków! Obok jest Legoland Water Park – choć zjeżdżalnie też bywają tu wymyślne – wypada blado po wizycie w Aquaventure. Ale małe dzieci będą bardzo zadowolone – zwłaszcza gdy zaczną gonić klocki płynące rzeką.
Motiongate to największy z parków – Hollywood w miniaturze, spotkacie tu bohaterów z najlepszych dziecięcych filmów, m.in. Smerfy, Shreka, królów Lwa i Juliana. Pojeździcie filmowymi pojazdami, dowiecie się, jak powstają wielkie produkcje. Przejedziecie się ekstremalnymi kolejkami górskimi, na których słychać jeden wielki pisk – część podróży odbędziemy do góry nogami. Spróbujcie choćby Capitol Bullet Train.
Bollywood Park – tu bawicie się podobnie, ale z postaciami z popularnych filmów indyjskich.
-
PRAKTYCZNE INFORMACJE
Ceny biletów: najtańszy – do Bollywood Park, najdroższy do Motiongate. Jest wiele różnych opcji i promocji np. 10 proc. zniżki, jeśli bilet kupimy online dzień wcześniej. Ale i tak trzeba liczyć, że wydamy 100 zł za osobę.
Można zatrzymać się w czterogwiazdkowym hotelu Lapita, który stoi zaledwie 800 m od parków rozrywki. Wzorowany na polinezyjskiej wiosce, dookoła ma palmy, basen przypominający lagunę, spa i kilka restauracji.
Jeśli chcecie dojechać z Dubaju możliwości jest kilka:
- metrem: wysiadacie na ostatniej stacji czerwonej linii (UAE Exchange) i dalej taksówką (około 40 AED);
- samochodem: autostradą E11 w stronę Abu Zabi, zjeżdżacie zjazdem numer 5 na skrzyżowaniu Dubai Parks and Resorts; przed miasteczkiem jest ogromny parking, zapłacicie 20/AED za dzień;
- autobusem: darmowe busy kursują np. spod Dubai Mall i z niektórych hotel

4/5 Burj Khalifa
Czas wycieczki: ok. 2 godzin
burjkhalifa.ae
Staszek: Wow! Wreszcie stanąłem na najwyższym budynku świata! Szkoda tylko, że nie można wjechać na sam szczyt. Miasto wygląda stąd jakby było makietą.
Mama: Lepsza niż widoki – choć i te są imponujące – jest dla mnie historia tego budynku i zamieszanie związane z budową.


Ma 829 m, znajdują się tu mieszkania, biura i luksusowy hotel Armani. Niestety można wjechać co najwyżej na 555 metrów, gdzie znajduje się jeden z tarasów widokowych. To wersja lux, bilety są tu droższe, ale mniejszy tłok. Załapiemy się też na mały poczęstunek – figi, herbata, świeże soki – a widoki można podziwiać przez lunetę. Mkniemy więc windą pół kilometra w górę i to zaledwie w minutę (jedzie 10 m/sek.). Żebyśmy poczuli wysokość, po drodze w windzie wyświetlają się zarysy najwyższych budynków świata, które akurat „mijamy”. Dwa inne tarasy znajdują się mniej więcej 100 metrów niżej. Wstęp jest tańszy, ale za to większy tłok.
Widok, na który warto trafić – w mglisty poranek, wtedy drapacz wygląda jakby stał ponad chmurami.
Zbudowanie tego kolosa nastręczało nie lada problemów. Ma specjalną konstrukcję, która musi radzić sobie z wiatrami na tych wysokościach i została tak zrobiona, by w najwyższym punkcie odchylać się nawet o półtora metra. Jakiś krytyk szalonego pomysłu uznał, że Burj Khalifa to ogromne marnotrawstwo m.in. energii – gdy ktoś użyje spłuczki w toalecie, trzeba pompować wodę pół kilometra w górę. Aby choć trochę się zrehabilitować budowniczy wymyślil, że ogrody
i zieleń będą częściowo nawadniane wodą zbieraną z klimatyzacji oraz z wilgotnej atmosfery.
Ktoś inny policzył, że w budynku jest 24 tys. okien, ich mycie zajmuje około 3-4 miesięcy. Gdy ekipa kończy czyszczenie ostatniego, zaraz zaczyna pracę od początku.


-
PRAKTYCZNE INFORMACJE:
Wchodzicie przez Dubai Mall, najlepiej bilety kupić wcześniej, przez internet, dzięki czemu jest taniej i macie pewność, że dostaniecie się na szczyt. Szukajcie promocji na stronie, ceny mniej więcej od 135 AED w górę.
Można zatrzymać się w hotelu Shangri-La – znajduje się w centrum, więc łatwo dostać się stąd do wielu dubajskich atrakcji, jak Burj Khalifa (10 minut jazdy), wyspa The Palm czy wodny park Aquaventure (wystarczy wsiąść w metro, na stacji tuż obok hotelu). Ceny zaczynają się od 480 zł za dobę (Shangri-La ma pięć gwiazdek), z każdego pokoju ciekawe widoki – albo na miasto i najsłynniejsze budynki (piękne zwłaszcza nocą), albo na morze Arabskie. Warto wjechać na dach i obejrzeć panoramę Dubaju, odwiedzić otwarty basen – pływając podziwiacie jednocześnie Burj Khalifa – oraz zajrzeć do świetnej restauracji, Shang Palace, z kuchnią kantońską.
5/5 Rajd na pustyni czyli teatr dla turystów
Czas wycieczki: ok. 4-5 godzin
Staszek: W życiu tak nie przeklinałem… W myślach oczywiście. Obiecałem sobie, że zamorduję kierowcę, jeśli przeżyję, a potem mamę, że mnie nie ostrzegła. Błagałem go, żeby się zatrzymał. Hmm ciekawe, co sobie myślał, bo błagałem po polsku.
Mama: Uwaga, dzieci mogą się mocno denerwować, zwłaszcza jeśli nie przepadają za rajdową jazdą. Wrażliwcom przyda się aviomarin. Samochód krążący po piaskowych górach momentami niebezpiecznie się przechyla. Wrażenia fajne, ale psuje je nieco dziki tłum innych aut, które w tym samym czasie krążą po pustyni.


Safari zakończone kolacją w beduińskiej wiosce. Bardzo komercyjna impreza, ale w sumie pomyślałam sobie, że być w Dubaju i nie zobaczyć pustyni, to trochę jak być w Paryżu i nie zobaczyć wieży Eiffla.
Zaczynamy szaloną jazdą samochodem po pustyni, niestety w towarzystwie kilkudziesięciu innych aut. Podziwiamy zachód słońca, a potem ruszamy do obozu na kolację z arabskimi przysmakami. Choć organizatorzy starają się zapewnić moc atrakcji, jest w tej imprezie pewna sztuczność. Dobry pomysł: malowanie henną dłoni i nauka surfingu po piachu, czyli sandboarding. Możemy też wsiąść na wielbłąda. Program jednakowy dla wszystkich turystów, choć są i opcje rozszerzone – na przykład: noc na pustyni albo dłuższa wyprawa na wielbłądach.
- PRAKTYCZNE INFORMACJE:
Organizacją safari zajmuje się co najmniej kilkanaście firm. Łatwo je znaleźć w internecie, umówić się, odbiorą was z hotelu. Najtańsza opcja, czyli safari dla pięciu osób plus rzeczona kolacja to wydatek około 200 zł.

